decresendo…

maj 18, 2008

The Emptynes Daleko wciąż po swoich orbitach nieubłaganie płyną planety, światy inne niż ten. Mój krzyk, mój płacz zamknięte w tej nędznej powłoce. Czekam na moment gdy dostanę skrzydeł. Wylewam łzę za wszystkich mi bliskich. Za dusze w których pamięci nie zginę. Dogrywam ostatnie akordy swojego koncertu. Palce naciskają klawisze, zza okna śpiewają mi świerszcze. Deszcz przestał właśnie padać i zrywa się wiatr. Końce świec tańczą i tulą się do dźwięków. Znikają uczucia, otwierają się sny… Zasypiam… Obejmuje mnie znów nadzieja, zdejmując chłód z mojej skóry. Odszedłem po wydaniu ostatniego słowa. Wyśniłem sen ostatni. Wszystko skończyło się z Tobą… Byłeś moim papierowym imperium rozmytym przez deszcz… Odeszłaś, lecz ja zostanę tutaj zamknięty w Twym sercu. Właśnie w tym opuszczonym miejscu… Gdzie trawa nie rośnie i nie kwitną kwiaty. Zasiądę za fortepianem o klawiszach z łez… Rozleję po nich duszę… Niech wpłynie w Ciebie światłem gwiazd. Opuszczam swoją… Wychodzę poza orbitę…

Dodaj komentarz