Kredyt od Boga
maj 14, 2008
Podnoszę swoją prawą dłoń. Ciepłe promienie porannego Słońca rozszerzają lekko moje powieki. Jest już dzień. Moja prawa dłoń budzi się, moje oczy budzą się, mój umysł budzi się, Budzę się. Wstaję.
Jest okno, w oknie zamknięto mi wiele budynków i bardzo małych zabieganych ludzi. Obmywam swe ciało wodą. Poziom wilgotności moich komórek wynosi dokładnie 78%, wszystkie sensory sprawne, wszystkie systemy aktywne. Wczoraj wstałam dokładnie 2 minuty i 30 sekund wcześniej.
Pamiętam oczy mojej matki… Pamiętam numer rejestracyjny autobusu, który odwoził mnie do szkoły w 2012 roku. Pamiętam wszystko. Moja baza danych jest nieograniczona niczym Słońce i nieogarnięta dla innych niczym księżyc. Mój umysł jest oceanem informacji, odczuć i myśli. Jestem jednością z siecią i wiem na ziemi kwitną teraz Lotosy. Widzę oczami satelit ich eksplodujące kwiecistością pąki…
Moje biomechaniczne ciało jest niemalże równie nieśmiertelne jak dusza. Jeśli zechcę nie odczuwam bólu. Moje ruchy skoordynowane w ułamkach sekund. Otwieram oczy i widzę Słońce. Nadszedł następny dzień. Nadszedł świt. Mam dość czasu na ikebanę chwil. Wypijam zieloną herbatę, odtwarzam w sobie głos pierwszego kochanka… - Jesteś Piękna, Jesteś Idealna…
- jak wstające Słońce, ptak śpiewający, świat cały…
maj 14, 2008 @ 7:39 pm
Nie wiem dokładnie jaki jest przekaz, choć się starałam, jednak nie da sie ukryć że pięknie piszesz
maj 17, 2008 @ 12:20 pm
Świetny tekst, a zielona herbata rządzi

Pozdrawiam