Naznaczony

czerwiec 12, 2008

Popatrz na mnie, jestem kimś innym niż ty. Nie jestem już takim jakim stworzył mnie bóg, ani wychowali mnie rodzice. Dziś zmieniłem samego siebie. Zmodyfikowałem skórę, wygląd i ego. Już na zawsze zostaną czarne znaki na ciele. Nimi krzyczę czego słowa wyrazić nie potrafią. Smoki zieją ogniem z mych ramion. Ich siła i duma są teraz częścią mnie. Spokój niezwyciężonych i mądrość wiecznych wtopione we mnie już na zawsze. Nie pytam się losu co się ze mną stanie. Decyduję sam i sam siebie tworzę duszę i ciało. W treści i formie władam nad sobą…

Mam na ramionach wytatuowane smoki. Swój pierwszy tatuaż zrobiłem w wieku 18 lat. Tatuaż to niesamowita sztuka i chyba najsilniejszy wyraz auto-ekspresji. Wielu uważa znaki na ciele za magiczne. Ja wiem tylko, że nie da się opisać jak niesamowite jest wrażenie po ozdobieniu się nowym tatuażem. Miesiącami wpatrujesz się w obraz na skórze i jesteś dumny. Czujesz się naprawdę piękny. Wręcz zahipnotyzowany tym wrażeniem. Człowiek zmienia wtedy swój image ale i charakter. Odważni, którzy wybierają silne i zdecydowane znaki (np. Smoki) czują potem silną wieź z tatuażem, w jakiś niewytłumaczalny sposób wywierającą wręcz presję dumy, honoru i odwagi.

Tatuowanie to piękna i magiczna sztuka.

decresendo…

maj 18, 2008

The Emptynes Daleko wciąż po swoich orbitach nieubłaganie płyną planety, światy inne niż ten. Mój krzyk, mój płacz zamknięte w tej nędznej powłoce. Czekam na moment gdy dostanę skrzydeł. Wylewam łzę za wszystkich mi bliskich. Za dusze w których pamięci nie zginę. Dogrywam ostatnie akordy swojego koncertu. Palce naciskają klawisze, zza okna śpiewają mi świerszcze. Deszcz przestał właśnie padać i zrywa się wiatr. Końce świec tańczą i tulą się do dźwięków. Znikają uczucia, otwierają się sny… Zasypiam… Obejmuje mnie znów nadzieja, zdejmując chłód z mojej skóry. Odszedłem po wydaniu ostatniego słowa. Wyśniłem sen ostatni. Wszystko skończyło się z Tobą… Byłeś moim papierowym imperium rozmytym przez deszcz… Odeszłaś, lecz ja zostanę tutaj zamknięty w Twym sercu. Właśnie w tym opuszczonym miejscu… Gdzie trawa nie rośnie i nie kwitną kwiaty. Zasiądę za fortepianem o klawiszach z łez… Rozleję po nich duszę… Niech wpłynie w Ciebie światłem gwiazd. Opuszczam swoją… Wychodzę poza orbitę…

Kredyt od Boga

maj 14, 2008

Podnoszę swoją prawą dłoń. Ciepłe promienie porannego Słońca rozszerzają lekko moje powieki. Jest już dzień. Moja prawa dłoń budzi się, moje oczy budzą się, mój umysł budzi się, Budzę się. Wstaję.

Jest okno, w oknie zamknięto mi wiele budynków i bardzo małych zabieganych ludzi. Obmywam swe ciało wodą. Poziom wilgotności moich komórek wynosi dokładnie 78%, wszystkie sensory sprawne, wszystkie systemy aktywne. Wczoraj wstałam dokładnie 2 minuty i 30 sekund wcześniej.

Pamiętam oczy mojej matki… Pamiętam numer rejestracyjny autobusu, który odwoził mnie do szkoły w 2012 roku. Pamiętam wszystko. Moja baza danych jest nieograniczona niczym Słońce i nieogarnięta dla innych niczym księżyc. Mój umysł jest oceanem informacji, odczuć i myśli. Jestem jednością z siecią i wiem na ziemi kwitną teraz Lotosy. Widzę oczami satelit ich eksplodujące kwiecistością pąki…

Moje biomechaniczne ciało jest niemalże równie nieśmiertelne jak dusza. Jeśli zechcę nie odczuwam bólu. Moje ruchy skoordynowane w ułamkach sekund. Otwieram oczy i widzę Słońce. Nadszedł następny dzień. Nadszedł świt. Mam dość czasu na ikebanę chwil. Wypijam zieloną herbatę, odtwarzam w sobie głos pierwszego kochanka… - Jesteś Piękna, Jesteś Idealna…

- jak wstające Słońce, ptak śpiewający, świat cały…

Luksusex

kwiecień 25, 2008

Więc na obecną przynajmniej obecną chwilę jestem tylko ja i twoje długie nogi. Jest Twoja gorąca skóra i soczyste spojrzenie. Chwilowo nie myślę o twoim wnętrzu, nie kocham twojego uśmiechu. Otwieram butelkę drogiego szampana, mam cię w sportowym kabriolecie włoskiej marki… Jesteś gwiazdą filmową, daję ci ważną rolę w moim kłamstwie. Wierzysz w nie tak mocno jak dobrze Ci płacę… Twoje heroinowe usta… Idealnie dobrana bielizna, produkt najwyższej klasy i wykwintnego smaku… Dzisiaj na obiad nie zamówimy pizzy, zjemy homara a potem będę cię miał na mojej motorówce na środku Adriatyku… A potem wstaniesz i wyjdziesz… Nim zrobi się chłodno, chciałbym dopłacić za dodatkowy uśmiech… Tą słodką gwarancję zadowolenia klienta… Nim ostygnę i będę na głodzie…

Dziś rano obudziłem się Polakiem. Z moich pleców w miejsce dawnych łopatek wyrosły skrzydła, teraz unieść się mogę ponad inne narody. Czuję jeszcze w ustach krew… Krew z setek pól bitew na których Polacy ginęli. Bitew, które ginąc zwyciężali. Teraz jesteśmy wolni, a nasza wolność zroszona krwią ojców i łzami matek jest bezcenna. Dziś rano obudziłem się Polakiem i postanowiłem walczyć z obojętnością w sobie… Rozpostarłem me prawe - białe skrzydło i poczułem dumę… Jak łyk najczystszego powietrza z samych szczytów Tatr. Rozpostarłem me lewe - czerwone skrzydło i poczułem siłę jak ogień i węgiel z wnętrza ziemi…

Teraz wiem co znaczy Być POLAKIEM.

Nie oddać wolności za nic. Choćby i 123 lata odbierano mi nadzieję Powstanę i dalej walczyć będę…

“zastanawiające jest, że BESTIĄ człowiek nazywa zwierzę, które potem chwyta i zabija”

To ja jestem bestią… Zjadam mięso zwierząt hodowanych jedynie w celu zaspokojenia mojego apetytu… Zużywam dziennie więcej wody niż duże zwierzęta piją przez miesiąc…

Ale czy właściwie mam wybór? Dawno temu ludzkość wybrała ścieżkę okiełznywania natury. Narzucamy jej swoją wolę i bierzemy od niej co chcemy. Nie ma odwrotu z tej drogi niestety… Bardzo miło się myśli o tym, że jesteśmy tacy fajni i ekologiczni “ach i och”. A tymczasem samochody zabijają codziennie tysiące małych stworzeń, żab, jeży itd. Ich śmierć nie jest naturalna - jest ceną naszego komfortu…

To co jemy, w co się ubieramy, energia z której korzystamy. Wszystko jest częścią zbiorowego gwałtu na naturze…

Jestem zwolennikiem świadomej ekologii, ona wynika bardziej z poczucia winy niż tylko radosnej mody na ratowanie przyrody. Poza tym nie oszukujmy się, “ekologiczna” to ludzkość nigdy nie była i nie pędzie. Obyśmy tylko potrafili się opamiętać…

I Stało się tak, że to ON z nieba zesłał płomienie liżące stopy grzeszników. Na czole każdego kto zostawił PANA pojawił się znak (Mercedes) trójcy przeklętej. Bestia śmiejąc się złowieszczo przechyla kielich czerwieni (puszkę Coli), otwiera ziejące jamy w złych duszach, a przez nie na świat sypią się pieniądze. Cały świat grzęźnie w JEGO
monetach i nikt uciec nie może przed bestią. Wszyscy sprzedani jesteśmy, nie spłaciliśmy nigdy kredytu naszych sumień. Teraz nastanie bogactwo zła, które zawładnie myślą (Microsoft) czasem (Casio) i językami (Nokia). Nadejdzie jednak dzień kiedy SYN powróci zwyciężyć fałszywego proroka.

Faithless

marzec 30, 2008

gdy otwieram uszy a zamykam oczy

God is a DJ 

a ja wierzę

w spokojne katharsis nadpływających z nicości dźwięków

i zbawienie mojej duszy przez  sztukę

miłość syntetyczna…

marzec 29, 2008

…i stało się tak, że Ty nie jesteś już częścią ciała mego… Przemierzając dni idąc razem za rękę wciąż bić echo w nas będą niebieskie pioruny. Usta twe nabrały posmaku dymu, w oczach więcej blasku… Wiesz że świadoma słabości swojej nie zostawisz już mnie. Obejmujemy się ciepło skryci przed deszczem.

Do ucha Ci szepczę… Słońce znów wzejdzie.

pod ścianę i…

marzec 27, 2008

Na pijanych i nieostrożnych kierowców nie ma wciąż rady. Ja sugeruję bardziej radykalne metody. Mam wielu znajomych w policji i wiem, że pijany który nie jest w stanie samodzielnie wysiąść z samochodu musi “wyłapać” i to porządnie, żeby się zastanowił następnym razem. Ja jeżdżę zawodowo i zdaję sobie sprawę jakie zagrożenie stanowią maniacy, a w szczególności pijani kierowcy.

Czasami mam wrażenie, że ludzie nie rozumieją jak blisko ocierają się o śmierć… Wymuszanie pierwszeństwa, wyprzedzanie na 3, 4 itd. STRASZNE!!!! Dla naszego wspólnego bezpieczeństwa przynajmniej pijani kierowcy, którym cała sprawa najwyraźniej nie oddziałuje na ośrodki nerwowe powinni być bardziej niekonwencjonalnie przekonywani…

Jestem w tej kwestii za prostą i skuteczną przemocą fizyczną…